Jak zabezpieczyć plastry przed motylicą bez chemii?
Zrozumienie naturalnych zachowań motylicy to klucz do uratowania cennego wosku przed zniszczeniem. Poznaj prostą i ekologiczną metodę magazynowania ramek.

W skrócie
- Największym zagrożeniem dla ramek są niezwykle żarłoczne gąsienice motylicy
- Motylica (barciak) w naturze pełni pożyteczną rolę sterylizatora opuszczonych dziupli
- Szkodnik rozwija się wyłącznie w warunkach przypominających wnętrze dziupli: gdy jest ciemno, ciasno i duszno
- Skuteczna ochrona polega na stworzeniu środowiska o dokładnie odwrotnych cechach: jasnego i przewiewnego
Pożyteczny szkodnik?
Pszczelarze powszechnie nazywają motylicę (barciaka większego lub mniejszego) groźnym szkodnikiem. Jeśli po wycofaniu ramek z ula nie zabezpieczymy ich należycie, gąsienice potrafią błyskawicznie "zmielić" wosk. W kolejnym sezonie, przy poszerzaniu gniazd lub dawaniu nadstawek, nie będziemy mieli czego włożyć do uli.
W naturze owad ten odgrywa jednak genialną rolę, której zawdzięczamy przetrwanie pszczół miodnych przez tysiące lat. Kiedy nie było jeszcze ludzi, motylica sterylizowała i czyściła puste dziuple po osypanych rodzinach. Gąsienice wyjadały tam wszystko - nie tylko wosk, ale też resztki pokarmu, martwe pszczoły i propolis, którym zabezpieczone były szpary. Dzięki temu nowa rójka wchodziła do sterylnie czystego lokum. Żarłoczność barciaka jest tak wielka, że potrafi on niszczyć drewniane ramy, a nawet wygryzać ule styropianowe.
Zrozumieć dziuplę
Sekret ochrony wosku nie tkwi w nowej chemii, ale w prostym wniosku: motylica niszczy plastry tylko wtedy, gdy stworzymy jej warunki identyczne jak w dziupli. A w dziupli jest przede wszystkim ciemno, ciasno i duszno, ponieważ brak tam jakiejkolwiek wentylacji.
Często powtarzanym mitem jest przekonanie, że motylica atakuje wyłącznie ciemne, przeczerwione plastry. Moje doświadczenia pokazują, że przy spełnieniu trzech powyższych warunków, gąsienice potrafią bez problemu zjeść nawet czystą węzę.

Odwrotne warunki
Skuteczna metoda ochrony polega na stworzeniu środowiska, które jest totalnym przeciwieństwem wnętrza dziupli. Zamiast chować ramki do szczelnych skrzyń, szaf czy korpusów, warto zbudować otwarte regały wieszakowe umieszczone na wolnym powietrzu – na przykład pod zadaszeniem lub wiatą.
Konstrukcja musi zapewnić poniższe warunki:
Jasno – światło dzienne stale dociera do ramek.
Przewiewnie – wiatr nieustannie hula między plastrami.
Luźno – ramki są rozsunięte i zachowują od siebie wyraźny odstęp.
Koniec z chemią i pracą
Taki sposób magazynowania pozwala całkowicie zapomnieć o tradycyjnych, uciążliwych metodach. Nie trzeba kupować drogiego i nieprzyjemnie pachnącego preparatu B401, tracić godzin na opryskiwanie każdego plastra z osobna, odparowywać kwasu octowego ani upychać ramek w zamrażarkach.
Po miodobraniu i osuszeniu ramek przez pszczoły, po prostu wiesza się je na regale i sezonuje do następnego roku. Motylica traci w takich warunkach ochotę na żerowanie, a wosk pozostaje nienaruszony. To olbrzymia oszczędność czasu i pieniędzy w pasiece.
Czy ten artykuł był pomocny?
Wydrukowano z pszczelarzjonasz.pl/wiedza/jak-ochronic-plastry-przed-motylica-bez-chemii







Komentarze
Zaloguj się, żeby dodać komentarz albo zadać pytanie autorowi.
Zaloguj sięZałóż kontoNikt jeszcze nie skomentował. Masz pytanie albo własne doświadczenie? Napisz pierwszy komentarz.